Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Wątek zamknięty 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Gra
05-29-2012, 22:02
Post: #21

RE: Gra
Słyszałam jakieś szurania na górze, pewnie Elthir nas szukał, a raczej nakazał to swoim zabawkom...
- Ty stworzyłeś tą kopułę, tak? Ile jeszcze wytrzyma?
- Bobo, miałaś zamilknąć...-mruknął ze zrezygnowaniem- ino mamy chwile, zaraz jebsnie się nam na głowy.
Musiałam coś zrobić, musiałam...
-Carla, jak noga?- spytał się nagle ciamajdowaty włóczęga
-Cicho bądź, musimy się stąd wydostać, a moje użalanie się nad nogą wcale nie pomoże- odwarknęłam mu.
Byłam oszołomiona bólem, ale wreszcie uświadomiłam sobie, co mogę zrobić. Skupiłam się, uniosłam ręce, a skały nad nami zaczęły przenosić się w bardziej oddalone miejsca. Po kilku minutach nad nami została tylko ta grota, czułam to.
- Uważajcie na głowy. Nasz daszek musi natychmiast zniknąć... - mruknęłam, uświadamiając sobie, jak mało zostało nam tu tlenu.
Ponownie mocno się skupiłam... Głaz rozpadł się na kilka części, wszystkie poleciały na zewnątrz. Wszyscy to przetrwaliśmy - pomyślałam z zadowoleniem, ale moje spojrzenie padło na Alrune- chyba wszyscy- poprawiłam się.
Niechętnie zaufałam towarzyszowi i z jego pomocą wyszłam, tym czasem Dorin wyniósł Alri. Widok był przekomiczny, gdyż była od niego znacznie większa. Musiałam jednak przyznać, że nawet jak na krasnoluda, ten był bardzo silny...
05-30-2012, 13:45
Post: #22

RE: Gra
Obudziłam się koło małego ogniska. Otworzyłam oczy. To co zobaczyłam przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Ten nekropopapraniec trzymał coś nade mną, zapewne służyło do jego chorych zabaw, i coś mruczał pod nosem. Czekaj, czekaj. On chce ze mnie zrobić swoją zabawkę. O nie doczekanie twoje. Skupiłam się i odrzuciłam go Mocą na kilka metrów, wstając przy tym gwałtownie.
- Jeszcze raz zbliżysz swoje brudne łapska do mnie kiedy jestem nieprzytomna - i dodałam po chwili - lub martwa, to obiecuję ci, że z wielką radością i ochotą wybierzesz piekło, zamiast mnie. Rozumiesz? - powiedziałam, wstając. Poruszałam dłońmi - w porządku. Nogi też. Dotknęłam klatki piersiowej - zero bólu. Nagle wielka, czarna masa zwaliła się na mnie. Mor. Tylko dlaczego nie wyczułam? "Alrune. Tak się cieszę. Ja... ja się bałem... ciesze się." - spojrzałam w jego złote oczy. "Nigdzie się bez ciebie nie wybieram." "No ba, bo jesteśmy stadem." - zaśmiał się po wilczemu wywieszając jęzor. Pogłaskałam go po głowie i podrapałam za uchem. Dopiero po chwili przypomniałam sobie, że nie jesteśmy sami i moim towarzyszą należą się choćby szczątkowe wyjaśnienia. Carla wyglądała na szczęśliwą. Dorin chyba też się cieszył, przynajmniej nie był zły i nic nie komentował. A może próbował sobie utrwalić piękny lot nekrosia?
- Alri, wszystko w porządku?
- Jasne, już jest wszystko w porządku. - powiedziałam z szerokim uśmiechem. Nie, nie jest w porządku, ale nie muszą o tym wiedzieć. Na razie. - Hmm... swoją drogą jestem głodna, ale czuję tylko smród pieczonych orków. Nie wiem kto jada takie coś. - Mor zaczął się tarzać ze śmiechu. - Mogę coś upolować dla nas do zjedzenia, a później ruszamy do podziemi. - powiedziałam wesoło, chwytając łuk. Wyglądali na zdziwionych. Wszyscy po kolei. Nie zawróciłam jednak. Poszłam popolować z Morem na zające. Tam gdzie schodzimy przyda się prowiant. Musze też poszukać jakiś ziół i wody. Tak, teraz dopiero się zacznie.

[Obrazek: nikaq.jpg]

Wir wollen dass ihr uns vertraut
Wir wollen dass ihr uns alles glaubt
Wir wollen eure Hände sehen
Wir wollen in Beifall untergehen
Znajdź wszystkie posty użytkownika
05-31-2012, 20:14
Post: #23

RE: Gra
Siedziałem przed ogniskiem, i nie mogłem pozbyć się bólu, który pulsował w mojej głowie.
Rozmyślałem nad tym, co dzisiaj się wydarzyło i szczerze miałem tego wszystkiego dość, chciałem wrócić do Królestwa.
Nie wiem, co o tym myśleli inni, ale wyglądali na zmęczonych, jednak zadowolonych. A Shaikanka poszła polować, lepsze to, niż pieczony ork.
Wpatrywałem się w ognisko, i powoli ulegałem jego urokowi.
Oczy zamknęły mi się powoli.
Tylko tyle pamiętałem do momentu, w którym się obudziłem...

"Jestem swoim największym wrogiem..."
Znajdź wszystkie posty użytkownika
05-31-2012, 20:48
Post: #24

RE: Gra
Czuję się, jakby mnie koń kopnął. Ta cholerna kobieta ma sporo siły magicznej. Chciała zejść do podziemi, co prawda jestem ciekaw tego, co jest ukryte w środku, ale czuję, że nie będę dobrze tego wspominał. Zbyt dużo anomalii skupia się w tym miejscu. No i jeszcze nasz kochany kaleka zasłabł... Mały wampirek zaczął mnie ciągnąć za ramię, lekko dysząc. Gdy spojrzałem na niego, skrył się w mojej piersi, co chwilę zerkając w stronę, w którą popędziła Shaikanka.
-Spokojnie, nic ci nie grozi, dopóki jesteś grzeczny. - Uśmiechnąłem się do niego i pogłaskałem po główce. - Chyba tych kilka ampułek wystarczy na jakiś czas.
Wiedziałem, że to za mało, ale pozostawali mieszkańcy podziemi. Ci żywi, w każdym razie. Musze chyba zrobić coś, co ułatwi mi noszenie małego, na rękach, podczas walki, będzie mało praktyczny. Chyba pamiętam, jak wiązało się płaszcz w nosidełko. Usiadłem na ziemi, karmiąc małego, resztką krwi z ciała martwego wilka, który nie uciekł na czas spod walącej się jaskini. Jednak nawet teraz czułem niepokój. Widziałem gdzieś styl walki tej kobiety, ale nie mogę sobie przypomnieć kto tak walczył, jakby to był obraz, z oddalonej przeszłości. Chciałem się zdrzemnąć, gdy wampirek usnął, ale ciągle czułem się nieswojo, jakby ktoś mnie obserwował. Raz nawet zdawało mi się, że widzę czarną postać na drzewie, ale gdy mrugałem, postać znikała. Postanowiłem czuwać, więc sięgnąłem po trochę jagód, które rosły nieopodal. Ich słodki smak poprawił mi humor i upodobnił mnie do młodego. Też miałem czerwone usta. Zaśmiałem się w duchu i oparłem o drzewo. Czas zregenerować siły.
05-31-2012, 21:05
Post: #25

RE: Gra
Kolejny zając. Raz, dwa, trzy... dobra, sześć wystarczy jeśli je ładnie po porcjujemy. Carla na pewno potrafi korzystać z siły ognia i wiatru. Jesli tak to będziemy mieć suszone mięso na podróż. Napełniłam dwa wielkie bukłaki wodą. "Mor, znalazłeś coś?" - spytałam. "Kilka śmierdzących ziół, mało przydatnych. I kozłka." Kozłek, jest. W końcu. Zebrałam zioła do torby. Zające trzeba wypatroszyć. Hmm... co mam zrobić, jak tam w końcu dotrę? Jak mam sobie poradzić? Mam za mało informacji. O wiele za mało. Szlag by to. Podeszłam do obozu. Usiadłam na uboczu i zaczęłam obdzierać ze skóry zające. Rozściełam brzuch i wyjęłam wnętrzności. Kilka przyda mi się do mikstur. Spojrzałam na Elthira i "jego" dziecko. Czułam to. Ten pomiot jest wampirem. To się dobrali. W mojej głowie zaczęły krążyć liczby, ceny poszczególnych części pijawki. Hmm... w sumie jeśli znalazłby się dobry odbiorca to można byłoby nieźle się wzbogacić. Poczułam, że leci mi krew. Skaleczyłam się przez nieuwagę. Spojrzałam na dziecko. "Nie myśl, czarci pomiocie, że kiedykolwiek jej zasmakujesz. Prędzej mój miecz odetnie ci łeb." - wysłałam mu myślą, uśmiechając się przy tym. Nie boję się go, może trochę pogardzam, ale tak na prawdę, ja nienawidzę wszelkich istot mających jakikolwiek kontakt z siłami nieczystymi. Ok, ok. Nekroświra jakoś toleruję, ale on jest nie groźny.
Po chwili zające były wypatroszone, mięso pocięte. Zostało je jeszcze ususzyć.
- Carla, możesz mi pomóc? - zapytałam elfkę. - Możesz użyć swojej magii i za jej pomocą wysuszyć to mięso. Zabierzemy je ze sobą pod ziemię.
- Jasne. Nie ma problemu. - zaczęła czarować. Muszę przyznać, że nie jest zła. - Auu. - syknęła.
- Coś się stało? - spojrzałam na jej nogę. Nie było najlepiej. - Daj, uleczę je. - i dodałam: - Spokojnie, czuję się dobrze i mam sporo jeszcze siły. - zaśmiałam się.

[Obrazek: nikaq.jpg]

Wir wollen dass ihr uns vertraut
Wir wollen dass ihr uns alles glaubt
Wir wollen eure Hände sehen
Wir wollen in Beifall untergehen
Znajdź wszystkie posty użytkownika
05-31-2012, 21:20
Post: #26

RE: Gra
Starałam się nie pokazywać bólu, ale nogę miałam zwyczajnie zmiażdżoną. Bardzo mi ulżyło, gdy Alri zauważyła to i uleczyłam. Teraz mogłam spokojnie skupić się na magii. Ciągle jednak męczył mnie ból. Sama nie wiedziałam, skąd dokładnie się wziął, ale gdy tylko nie upilnowałam wzroku i zerkałam na maleństwo, miałam spory problem z powstrzymaniem łez. Bałam się, by nikt tego nie zauważył. Całą siłą woli walczyłam, by nie spoglądać na słodkiego szkraba. Nie mogłam okazać słabości!
Puki zajmowałam się suszeniem mięsa, miałam pretekst, by go unikać, później jednak uświadomiłam sobie, jak słaba jest moja wola. Przerażona tym, jak reagowałam, postanowiłam jak najszybciej się stąd ulotnić. Chwyciłam swój kochany łuk
- Też idę zapolować. Prowiantu nigdy dość, zwłaszcza w podziemiach...- wytłumaczyłam, choć głos miałam tak słaby, że chyba każdy zauważył, że coś nie gra. Potrząsnęłam głową, próbując się ogarnąć. Po chwili już byłam w lesie, gdzie nareszcie mogłam ukoić nieco nerwy. Zagwizdałam cicho, po chwili miałam już towarzystwo kilku wilków. Głaszcząc je przyznałam przed samą sobą, że jestem zmęczona. Potrzebowałam jednego dnia przerwy. Dzieciak budzący we mnie durne instynkty wcale nie pomagał... Miałam ochotę upić się i zabawić. Wiedziałam jednak, że nie pora użalać się nad sobą. Ten spacer dał mi czas na przemyślenia i uspokojenie się. No, a przy okazji upolowałam cztery króliki. Mogłabym więcej, ale nienawidziłam tego. To byli moi przyjaciele. Przez bardzo długi czas, jedyny przyjaciele...
05-31-2012, 21:30
Post: #27

RE: Gra
- Mięcho przyniosła ? - podniosłem brwi spoglądając na elfkę, przerywając ostrzenie oręża - Ino na cholere? My tam posiłków rozdawać nie będziemy, ino wojować. Cholipka, dobre chociaż?
Elfka przybrała srogo mine. Że niby cholera myśleć mam, że ostra jest. Coś tam klnęła, niech to licho! Jakby ktoś widział bluzgającego poetę, to by ze śmiech się ino zesroł. Z jednej strony plugawe słowa rzuca a z drugiej składa je w chędożone poetyckie rymy.
- Ktoś tu udowodnia, że ma jajca - rzuciłem do elfki - to sie cholipka cyrki porobiły, facet karmi piersio dziecko, a babka do bitki gotowa... - wyszczerzyłem zęby, ignorując stojące za mną białkie bestyje przywołane przez naszego nowego, psia mać, niańka.
05-31-2012, 21:40
Post: #28

RE: Gra
Nie wiem ile czasu minęło.
Po prostu wszystko się działo za szybko.
Nie miałem poczucia czasu gdy spałem, od zawsze, ale jednak słyszałem, że moi towarzysze o czymś rozmawiają.
Jedna rzecz nie dawał mi spokoju.
Czerń.
Próbowałem otworzyć oczy ale nadal nic nie widziałem.
Jakbym dalej spał.
Jeszcze raz, i jeszcze raz, nie udawało mi się.
Poddałem się w tej walce, i przestałem słuchać moich towarzyszy.
Wróciłem do swej krainy snu.

"Jestem swoim największym wrogiem..."
Znajdź wszystkie posty użytkownika
05-31-2012, 21:54
Post: #29

RE: Gra
-Nie, nie i jeszcze raz nie! - Starałem się mówić spokojnie, wychodziło mi to średnio, ale przynajmniej miałem ściszony ton głosu. -Mówię ci to jasno i czysto. Nie tkniesz go, nawet ze swoim ogarem!
-Ten dzieciak stanowi dla nas zagrożenie, nie zamierzam czekać, aż wyssie z nas całą krew! - Mor znowu się podniósł, jakby miał zaraz się na mnie rzucić. - Poza tym, możemy na nim sporo zarobić.
Przeszedłem kilka kroków w te i drugą stronę, co chwilę zerkając na drzemiącego malucha. Jego niewinna twarzyczka nie mogła zgasnąć na zawsze, czy ona nie wie, co się dzieje z takimi istotami po śmierci? Skończyłem z nią dyskusję, żadne argumenty do niej nie docierają. Ciągle wspomina o tym, że to plugawa istota, która nie zna pojęcia "dobro". Miałem już jej coś odpowiedzieć, ale znowu coś mi przemknęło w mroku na drzewach. Wreszcie użyłem zaklęcia i wszystko widziałem jak na dłoni. Nigdzie nikogo nie było, nawet znaku czyjejś obecności. Czy ja wariuję? Po ostatniej dawce niezwykłych wydarzeń, może. Szkielet przyniósł mi kilka bukłaków, które zabrał z orkowego mięsa. Orkowy zombiak był świetnym baniakiem, ale nawet on nie był szczelny. Po chwili miałem dwa bukłaki pełne krwi. Carla zdawał się nieobecna i taka... Inna. Zerkała co jakiś czas na mojego podopiecznego. Przyjaźni się z Shaikanką, więc pewnie knują jakiś podstęp, niedoczekanie! Spiorunowałem Mora wzrokiem, wiedząc, że na kobiecie nie odniesie to skutku. Wilk cofnął się dwa kroki do tyłu, po czym usiadł koło tej baby, spoglądając na nią. Sam przysiadłem się do naszego gościa. Jakie on ma szczęście, że może spać. Pomimo tego, że niczego nie widziałem na drzewach, a za sobą miałem potężny dąb, ciągle miałem wrażenie, że ktoś mnie obserwuje
05-31-2012, 22:08
Post: #30

RE: Gra
-Nie, nie i jeszcze raz nie!Mówię ci to jasno i czysto. Nie tkniesz go, nawet ze swoim ogarem! - "Czy on właśnie nazwał mnie psem?" - spytał w myślach Mor. "Tak, ale go zignoruj. Musimy się pozbyć tego dziecka. Tam gdzie idziemy ono stanowi dla nas zagrożenie." - odpowiedziałam ze spokojem.
-Ten dzieciak stanowi dla nas zagrożenie, nie zamierzam czekać, aż wyssie z nas całą krew! - Mor zawarczał.- Poza tym, możemy na nim sporo zarobić. - Tak, przynajmniej zwrócą się koszta. Nekroś spojrzał na potworka, a później na Mora. "Mor, wycofaj się. Odpuść". Zapakowałam prowiant, jeszcze raz sprawdziłam bukłaki z wodą i przejrzałam zawartość torby.
- Na razie odpuszczę, ale jak tylko uznam, że zagraża on komukolwiek to nawet armia twoich umarlaków mnie nie powstrzyma. Utnę ten jego łeb. Rozumiesz? Zrobię to, co jest moim obowiązkiem - zabiję go. - powiedziałam cicho przechodząc koło nekromanty. - Nie ma miejsca na tym świecie dla takich istot. Zło trzeba niszczyć. - powiedziałam, patrząc w ciemny las. Tak, zło trzeba niszczyć. Teraz mam okazje pomścić w końcu wszystkich i dokonam tego. Nic mi nie stanie na drodze, a jak się pojawi to zrównam z ziemią. Ha, o uzurpatorze też nie zapomnę. Jak cudownie, że obietnica przestała obowiązywać. Przynajmniej nie z mojej winy. Zabawne. Zaśmiałam się cicho. Tak, życie jednak jest piękne. Chwyciłam medalion i przyglądałam mu się.

[Obrazek: nikaq.jpg]

Wir wollen dass ihr uns vertraut
Wir wollen dass ihr uns alles glaubt
Wir wollen eure Hände sehen
Wir wollen in Beifall untergehen
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Wątek zamknięty 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości